Polska grupa rockowa dawne framauro, inne krzyżówka. Polska grupa rockowa - dawne framauro, Polska grupa rockowa dawne framauro, Polska grupa folk rockowa; Polska grupa rockowa; Polska grupa pop-rockowa; Polska grupa pop-rockowa ("zabiorę cię") valentino, polska grupa rockowa; Polska grupa jazz-rockowa i wojtek, polska grupa rockowa
Andrzej Zaucha zginął 10 października 1991 roku. Dzisiaj obchodzona jest 30. rocznica jego tragicznej śmierci. Został postrzelony przez francuskiego reżysera Yves’a Goulais'a, który podejrzewał go o romans ze swoją żoną Zuzanną Leśniak. W tym dniu Andrzej Zaucha występował w spektaklu "Pan Twardowski", wystawianego w Krakowskim
Listen to Andrzej Zaucha in unlimited streaming on Qobuz and buy the albums in Hi-Res 24-Bit for an unequalled sound quality. Subscription from $10.83/month
To z jego rąk zginął Andrzej Zaucha 16.Miłość, zazdrość i zbrodnia. Zginął, ale ciągle go Andrzej Zaucha Cotojest 17.Zbrodnia i kara w Krakowie-Życie Yvesa Goulais - BESTA FILM Stanisław Krzemiński 18.Zbrodnia i kara w Krakowie-Andrzej Zaucha: 30. rocznica śmierci. "Ja jestem facet, co w saksofon dmie!"
Brytyjska grupa grająca art rock sabbath, brytyjska grupa hard rockowa; Brytyjska grupa rockowa; Brytyjska grupa hard rockowa; Brytyjska kobieca grupa rockowa; Brytyjska grupa rockowa, założona w 1969; Brytyjska grupa rockowa z lat 70-tych; Dire , brytyjska grupa rockowa, Judas , brytyjska grupa rockowa, priest, brytyjska grupa
1988 Opole. Festiwal piosenki polskiej. n/z Andrzej Zaucha. fot. Mieczyslaw Wlodarski/Reporter W związku ze zbliżającym się wydarzeniem Winylobranie,. RadioPogoda.pl - bieżące informacje i wiadomości.
Hasło do krzyżówki "Szwedzka grupa folk rockowa" Czwartek, 29 Sierpnia 2019. HEDNINGARNA. Wyszukaj krzyżówkę
Jesienią 1976 roku zespół w składzie: Gąssowski, Kozakiewicz, Mrożek, Cwynar, Czaj zagrał pożegnalny koncert w miejscu swojego debiutu, czyli w klubie Stodoła [6] . Test koncertował w krajach Bloku wschodniego: ZSRR (1971, 1972), a także w Niemczech (1972, 1973, 1974). W kraju występował u boku Locomotiv GT (październik 1974) i
The best result we found for your search is John P Zaucha age 70s in Hasbrouck Heights, NJ in the Hasbrouch Heights neighborhood. They have also lived in Jersey City, NJ. John is related to Lynn A Zaucha and Sharon J Zaucha as well as 1 additional person. Select this result to view John P Zaucha's phone number, address, and more.
Mayday - grupa rockowa z Gdańska. 97 likes. Zespół rockowy MAYDAY powstał w Gdańsku i udzielał się artystycznie w latach 1992 - 1998. Pocz
1R5A27. Koniec lat 70-tych – czas narastającego w kraju głębokiego kryzysu gospodarczego i my – spragnieni fani polskiej muzyki rockowej, którzy „łykaliśmy” wszystko co wychodziło wówczas z rodzimych tłoczni fonograficznych Pronitu, Tonpressu, Polskich Nagrań…. Nie przeszkadzało, że płyty trzeszczały, okładki nie posiadały grzbietów, a grafika (poza nielicznymi wyjątkami) była fatalna. Płyty można było kupić nie tylko w księgarniach i salonach EMPiK-u, ale także w innych dziwnych miejscach: na stacjach CPN, dworcach kolejowych, kasach biletowych PKS-u… Pamiętam, że singiel „Polowanie na leśniczego” wypatrzyłem w… kiosku Ruchu. Znajoma sprzedawczyni odkładała mi w nim najważniejszy (i zarazem najbrzydszy) w tym czasie miesięcznik muzyczny „Non Stop”. Nazwa grupy kompletnie nic mi nie mówiła, za to spodobał mi się tytuł, który skojarzył mi się – nie wiedzieć zresztą czemu – z… czeską piosenką Ivana Mladka i grupy Banjo Band „Jożin z bażin”! Okazało się, że przez przypadek nabyłem jeśli nie najlepszy, to na pewno jeden z najbardziej interesujących polskich singli wydanych w Polsce w 1979 roku! KWADRAT to jeden z tych zespołów, który wpisuje się w legendarny polski nurt Muzyki Młodej Generacji. Powstali w lutym 1977 roku podczas bluesowego boomu w samym centrum polskiego bluesa, na Śląsku, a dokładnie w Katowicach. Od początku zaliczany był do grona najciekawszych polskich zespołów grających jazz rocka. Przez grupę przewinęło się ponad dwudziestu znakomitych muzyków o rozmaitych gatunkowych fascynacjach z pogranicza jazzu, rocka i bluesa w tym Adam Otręba (Dżem), Michał Giercuszkiewicz (Dżem, Bezdomne Psy, Śląska Grupa Bluesowa), Józef Skrzek (Grupa Niemen, SBB), Irek Dudek, Andrzej Zaucha… Liderem formacji był Teodor Danysz, klawiszowiec i główny kompozytor, który zakładając zespół miał jego sprecyzowaną wizję: grać jazz rocka i bluesa rocka. Jego upodobania do karkołomnych „łamigłówek muzycznych” z wyrafinowanymi zmianami tempa i melodii robiły niesamowite wrażenie. Nie dziwi zatem, że z czasem muzyka zaczęła ewoluować w stronę rocka progresywnego. Grupa KWADRAT (foto 1978). Stoi Zb. Gocek (menadżer). Nad nim od lewej: A. Otręba(g), M. Giercuszkiewicz(dr), T. Danysz(kbd), J. Gazda(bg), R. Wegrzyn(g). Muzycy całymi dniami ćwiczyli w Klubie Studenckim „Kwadraty” mieszczącym się w Akademii Ekonomicznej w Katowicach, stąd nazwa zespołu. Ważną osobą w otoczeniu grupy był Zbyszek Gocek, pełniący funkcję Organizatora Występów Artystycznych (słowo „menadżer” to dopiero określenie z przyszłości), który z wielkim zaangażowaniem i godnym podziwu entuzjazmem zajmował się organizacją ich koncertów. A zadebiutowali w lipcu 1978 roku na Studenckich Warsztatach Muzycznych w Raciborzu, gdzie dostali wyróżnienie. Z miejsca zainteresował się nimi Śląski Jazz Club działający w Gliwicach oferując regularne występy i inwestując pierwsze pieniądze w folder reklamowy. Tekstem opatrzył go Marcin Jacobson, znany producent muzyczny i współtwórca ruchu Muzyki Młodej Generacji, a fotografiami Mirosław Rakowski. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Zespół odbył liczne koncerty, wziął też udział w II Festiwalu Muzyki Młodej Generacji w Sopocie w 1979 roku, oraz w Międzynarodowych Konfrontacjach Muzycznych MMG „Pop Session' 79” w sopockiej Operze Leśnej. Do tego doszły sesje nagraniowe w Polskim Radio w Katowicach, zaś 12 kwietnia 1980 roku KWADRAT wziął udział w Jazz Rock Session III, występując w słynnym Studio 2 z gościnnym udziałem Józefa Skrzeka i skrzypka Wiesława Susfała… Do pełni szczęścia brakowało tylko dużej płyty. Jej namiastką był singiel zawierający dwa instrumentalne nagrania: „Polowanie na leśniczego”/”Quassimodo” wydany przez Tonpress. Singiel „Polowanie na leśniczego” (Tonpress 1979) Te dwa utwory to przykład kapitalnego melodyjnego jazz rocka z symfoniczno progresywnym rozmachem. Rasowe, wielowątkowe i technicznie perfekcyjne fussion w stylu późniejszego SBB. Tytułowy utwór mimo, że był kompozycją instrumentalną zdobył sporą popularność. Niestety jest to jedyne fonograficzne wydawnictwo jakie ukazało się „za życia” zespołu. Mała płytka, choć wyśmienita nie mogła ani zaspokoić ambicji muzyków, ani oczekiwań wielbicieli. Poza tym czasy były takie, że rockowa grupa bez wokalisty przestała mieć rację bytu. Teodor Danysz zaczął więc rozglądać się za frontmanem. Przez zespół przewinęli się Elżbieta Mielczarek, Ireneusz Dudek i Andrzej Zaucha. Współpraca z tym ostatnim wydawała się wielce obiecująca: wspólne wyjazdy, koncerty, sesja nagraniowa w listopadzie 1981 roku w rozgłośni Polskiego Radia w Katowicach… Wszystko to pozwalało z optymizmem patrzeć w przyszłość. Niestety, marzenia prysły jak bańka mydlana. Zburzył je stan wojenny wprowadzony kilka tygodni później. Życie kulturalne w kraju zamarło na kilka miesięcy, Zaucha na dobre przeniósł się do stolicy, a Danysz zaczął szukać nowego wokalisty… Ostatecznie został nim Wojciech Gorczyca, który co prawda miał mniejsze możliwości wokalne niż były członek Dżambli, ale lepiej wpisywał się w rockowo bluesową stylistykę grupy. Przez kilka lat swej działalności KWADRAT często odwiedzał studio nagraniowe katowickiego oddziału Polskiego Radia starając się na bieżąco rejestrować regularnie powstające nowe nagrania. Niestety zabrakło jednak tej wisienki na torcie, tego co dla kapeli rockowej najważniejsze – płyty długogrającej. Dopiero Metal Mind prawie ćwierć wieku po rozwiązaniu zespołu postanowił ocalić część z tych nagrań wydając je na płycie zatytułowanej tak jak najsłynniejsza ich kompozycja – „Polowanie na leśniczego”. Kwadrat „Polowanie na leśniczego” (1979-1982) Zebrano na niej osiemnaście utworów radiowych zarejestrowanych w ciągu siedmiu sesji pomiędzy październikiem 1979, a grudniem 1982 roku. Wszystkie z tego samego katowickiego studia radiowego. Album pokazuje przekrój tego, co działo się w polskiej muzyce tuż przed wielkim rockowym boomem lat osiemdziesiątych. Nie należy oceniać go jako spójne i skończone dzieło, bo takim nie jest. Pokazuje nam raczej drogę jaką zespół podążał przez te kilka lat, jak świetnie łączył jazz z rockiem progresywnym, symfonicznym, oraz bluesem z elementami hard rocka, a nawet ambitnego popu. W większości są to nagrania instrumentalne z pięknymi harmoniami zdominowanymi przez bogate i dynamiczne przejścia syntezatorów i gitary, z towarzyszeniem basu, perkusji i (okazjonalnie) skrzypiec i saksofonu. I nie przeszkadza mi, że nagrania nie zostały ułożone chronologicznie – całej płyty słucham z wielką przyjemnością! Trudno mi tu też wyróżnić jakikolwiek utwór – wszystkie one godne są uwagi. „Boy Friend” to przykład rocka progresywnego z inklinacjami w stronę fussion. Tu zwracam uwagę na świetne partie skrzypiec Wiesława Susfała… „Taxi to znakomity dialog klawiszy z gitarą choć sprawia wrażenie wariacji na temat „Polowania…”; „Bieg” ma liczne zmiany tempa i nastroju, a „Jump” ogniście rockową solówkę gitarową. „Adaś” mimo jazzrockowej stylistyki skręca w stronę szlachetnego popu. Dobry poziom trzyma „Dłuższy moment” z gościnnym udziałem Anthymosa Apostolisa na perkusji z nieistniejącego już wtedy SBB okraszony intrygującą partią solową klawiszy i gitary… Podczas listopadowej sesji w 1981 roku doszło do spotkania Danysza z Andrzejem Zauchą, który po sąsiedzku nagrywał z Extra Ball. Namówiony przez lidera KWADRATU piosenkarz zgodził się na współpracę, czego efektem były nie tylko wspólne koncerty, ale też i wspólne nagrania. Co prawda popowy „Obojętnie kim jesteś” niewiele ma wspólnego z KWADRATEM, ale już balladowe „Ktoś raz to szczęście da” przekonuje jak najbardziej – mocniejsze, niemal hardrockowe uderzenie podrasowane zostały melancholijną partią klawiszy. Z tego co wiem, tych nagrań było odrobinę więcej („Na progu zdarzeń”, „Spróbuj mnie dogonić”, oraz „Dawny świat marzeń”), lecz nie znalazły się na albumie. Co prawda „Na progu zdarzeń” jest tu obecne, tyle że w wersji instrumentalnej. Miejsce wokalu zajmuje saksofon Mariana Koziaka i harmonijka ustna Irka Dudka… Cztery kolejne utwory słyszymy w wykonaniu młodego Wojtka Gorczycy, wówczas studenta ekonomii w Katowicach. Są to rhythm and bluesowy, całkiem fajny „To co, że masz 16 lat” (tekstowo być może inspirowany piosenką Perfectu „Bla bla bla”), przebojowy „Każdy patrzy swego nieba”, blues rockowy „Nie wierz w bajki” oraz balladowy „Taki pusty świat„. Cóż, wstydu nie było, ale (szczerze?) brakuje mi tu tego artystycznego sznytu, które wyróżniało grupę KWADRAT jeszcze dwa lata wcześniej. Po zakończeniu działalności grupy Teodor Danysz, Ryszard Węgrzyn i Wojciech Gorczyca wycofali się z muzycznego biznesu. Adam Otręba oddał się całkowicie Dżemowi do którego zabrał Michała Giercuszkiewicza, a Jacek Gazda zasilił Easy Rider, grał także z Janem Skrzekiem w Bezdomnych Psach. KWADRAT zostawił po sobie jeden znakomity singiel, który swego czasu wypatrzyłem w małym kiosku „Ruchu” i wydany po latach zbiór radiowych nagrań. Dobre i to , choć chciałoby się więcej…
Festiwal poświęcony twórczości Andrzeja Zauchy organizowany w Krakowie, wskrzeszenie konkursu dla debiutantów „Śpiewać każdy może!”, wydanie niepublikowanych dotąd utworów w wykonaniu Zauchy, reaktywowanie społeczności kulturalnej skupionej wokół inkubatora wspierającego muzyczne talenty - to cele jakie stawia sobie powstała w Krakowie Fundacja „Poza mną tamten czas”, która chce upamiętnić muzyczną działalność Andrzeja - Co czwarty Polak był już zakażony?- W tym roku mija trzydzieści lat od śmierci wizjonera i protoplasty jazz-rocku w polskiej muzyce. Niestety, z różnych powodów, do dziś większość dorobku muzycznego Andrzeja Zauchy jest nieopublikowana, chcemy ten dorobek muzyczny upamiętnić i zaprezentować nieznaną twórczość Zauchy - wyjaśnia dziennikarz muzyczny Karol Berger, prezes Fundacji „Poza mną tamten czas”.Fundacja ma przede wszystkim upamiętnić dorobek muzyczny Andrzeja Zauchy, przybliżyć - nieco zapomnianą dziś - sylwetkę artysty, a także wpierać, promować i popularyzować polską Gdyby nie śmierć Andrzeja Zauchy w 1991 roku, dzisiaj w stacjach radiowych nie byłoby przestrzeni dla muzyki disco-polo i być może bylibyśmy znani na świecie dzięki muzyce, którą Andrzej Zaucha współtworzył - uważa Karol Berger. - Jego muzyka wybiegała w przyszłość, a talent i możliwości były tak duże, że mógł zaśpiewać niemal wykształcenia zecer, muzyczny samouk, choć nie skomponował żadnego z ponad dwustu wykonywanych przez siebie utworów, muzycy, z którymi pracował podkreślali, że Zaucha tworzył podczas śpiewania. Dziennikarz muzyczny wyjaśnia, że Zaucha zostawił po sobie dużo niepublikowanych wcześniej utworów, które znajdują się w archiwum taśmowym Polskiego Radia w Katowicach - w czasach, gdy nagrywał Zaucha, jednego z najlepiej wyposażonych studiów muzycznych w kraju. Jeszcze w tym roku te właśnie niepublikowane wcześniej utwory Fundacja planuje wydać w formie pierwszej z kilkupłytowej serii. Klasyczne płyty mają trafić do sklepów stacjonarnych i internetowych, a wydania specjalne na licytacje i nagród dla darczyńców. W najbliższym czasie, dzięki staraniom Fundacji ma się ukazać wznowienie wydanej w 1994 roku książki - wspomnienia o tragicznie zmarłym piosenkarzu „Andrzej Zaucha- krótki szczęśliwy żywot” autorstwa Małgorzaty i Tomasza Bogdanowiczów".- Chcemy również, by w Krakowie, w Klubie Pod Jaszczurami, z którym Andrzej Zaucha był związany, powstało poświęcone mu miejsce pamięci, gdzie będzie można doświadczyć gatunku polskiej muzyki rozrywkowej, który odszedł wraz z Zauchą, swego rodzaju jazz-rocka - mówi prezes Fundacji „Poza mną tamten czas”.Jednym z głównych celów statutowych Fundacji jest wsparcie i promowanie utalentowanych wokalnie osób. Jeśli pozwoli na to sytuacja związana z pandemią, jeszcze tej jesieni, wskrzeszony zostanie konkurs „Śpiewać każdy może!”, który przez wiele lat odbywał się w krakowskim Klubie Pod Jaszczurami. - W październiku, w rocznicę śmierci Andrzeja Zauchy chcemy organizować festiwal twórczości artysty. Pierwszą edycję zmuszeni byliśmy przełożyć na przyszły rok, chcemy, żeby to wydarzenie odbywało się w tradycyjnej formule, a dziś nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy jesienią tego roku takie wydarzenie będzie możliwe do przeprowadzenia - wyjaśnia Karol Berger. W najbliższych latach Fundacja stawia sobie za cel powołanie swoistego inkubatora muzycznego wspierającego osoby utalentowane, które stawiają pierwsze kroki w branży Będzie to miejsce otwarte, zrzeszające kompozytorów, autorów tekstów, wykonawców, swego rodzaju społeczność kulturalna, z której kiedyś znany był Kraków, Klub Pod Jaszczurami i wiele podobnych miejsc, w których zaczynali swoje muzyczne kariery znani wykonawcy - mówi Berger. Obecnie powstaje strona internetowa Fundacji, na której już wkrótce można będzie śledzić działania podejmowane przez nią. Fundację „Poza mną tamten czas” można wesprzeć finansowo na portalu i nie tylko wycofywane ze sprzedażyDrewniane domki do kupienia w Małopolsce do 200 Kasprowym Wierchu pusto jak nigdy. Turystów brak. A widoki olśniewające!Płace w Krakowie: w których branżach zarabia się najlepiej, a w których najgorzej?Licytacje komornicze. Mieszkania i domy nawet za połowę ceny [OFERTY KWIECIEŃ 2021]Tego nie wolno robić w bloku! Uważaj, bo możesz dostać karę (ZOBACZ)Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Rozwiązaniem tej krzyżówki jest 7 długie litery i zaczyna się od litery D Poniżej znajdziesz poprawną odpowiedź na krzyżówkę polska grupa jazz-rockowa, jeśli potrzebujesz dodatkowej pomocy w zakończeniu krzyżówki, kontynuuj nawigację i wypróbuj naszą funkcję wyszukiwania. Niedziela, 1 Września 2019 DŻAMBLE Wyszukaj krzyżówkę znasz odpowiedź? inne krzyżówka Polska grupa folk rockowa Polska grupa rockowa Polska grupa pop-rockowa Polska grupa pop-rockowa ("zabiorę cię") ... valentino, polska grupa rockowa ... i wojtek, polska grupa rockowa ... nieżywych schabuff, polska grupa pop-rockowa Czarno- ..., polska grupa swingowo-rockowa Polska grupa rockowa - dawne framauro, Polska grupa rockowa dawne framauro, Polska grupa rockowa dawne framauro, Brytyjska grupa, "innuendo", "jazz" Edyta - polska piosenkarka rockowa i kompozytorka Patrycja ... polska piosenkarka pop-rockowa Ewelina ... polska wokalistka pop-rockowa, Ewelina polska wokalistka pop rockowa, Ewelina polska wokalistka pop rockowa, Australijska grupa rockowa Belgijska grupa rockowa Czeska grupa rockowa trendująca krzyżówki M9 duuuża dyscyplina 9l ważne zebranie w watykanie Ssak broniący się przykrą wonią Duże, prostokątne płyty szkła Ł7 wewnętrzne ja K1 piękny luby pięknej afrodyty Kończą karnawał Tworzą ją ssaki, ptaki i inne zwierzęta Przejazd taksówką 1d autor mapy Nieuczciwe działania preferowane przez krętacza 9a koniec kontaktów H16 parszywe szczęście D7 skrzywienie w zachowaniu Obywatel innego kraju dla naszego rodaka
Trud dla Was wielki dziś podejmuję. Powinienem, ba, sam chcę, opisać Wam w krótkiej formie postać muzycznego geniusza, konkretnie zaś Andrzeja Zauchy. Powodów, jak najbardziej zasadnych, pojawiło się w ostatnich dniach wiele. A były to: 30 rocznica tragicznej śmierci artysty, promocja kolejnej książkowej biografii oraz płyty jemu poświęconej, wreszcie seria specjalnych spotkań i koncertów w jego ukochanym Krakowie. Kim był Andrzej Zaucha i dlaczego aż tak obficie go wspominają, nie tylko pod Wawelem, wiedzieć powinniście, choć młodsze pokolenia – niekoniecznie. Młodzież niezorientowaną informuję więc życzliwie, że w odległej dla niej przeszłości Andrzej Zaucha był prawie olimpijskim kajakarzem, prawie pełnoprawnym zecerem, perkusistą, tancerzem, aktorem teatralnym i musicalowym, saksofonistą altowym, artystą kabaretowym. A przede wszystkim był wokalistą tak znakomitym i wszechstronnym, że porównywano go do Raya Charlesa, Elvisa Presleya, Toma Jonesa. Jego wokalny warsztat i skala głosu sprawiły, że wielu nawet współczesnych muzyków, nazwisko Zauchy zgodnie wymienia jako ich wokalny wzorzec z Sevres. Był postacią na tyle znaczącą, że autorzy ścigają się w jego życia opisywaniu. Dopiero co skończyłem lekturę ubiegłorocznej biografii Zauchy pt. Serca bicie (Katarzyna Olkowicz, Piotr Baran), a już poczułem się w obowiązku nową książkę poświęconą mu czytać. To Życie bierz mnie. Muzykowi przyjrzał się Jarek Szubrycht. Zaskoczyło mnie to, gdyż Szubrychta kojarzyłem raczej z muzyką nowocześniejszą, z rockiem bardziej związaną, niż z wysublimowanym jazzem i soulem. Zdziwiłem się tym bardziej, że autora (rocznik 1974) przecież nie było na świecie, gdy Zaucha sukcesy pierwsze z Dżamblami i Anawą odnosił, a pacholęciem Jarek był, gdy jeszcze większa sława kariery solowej na Zauchę spłynęła. Czymże więc dorosłego Szubrychta na tyle porwał i kulturowo zafascynował, że po trzech dekadach od śmierci Zauchy zdecydował się mu książkę poświęcić? Wytłumaczył mi, że Ten głos usłyszał w telewizyjnej popołudniówce dla dzieci Przybysze z Matplanety,kojarzył go z Gumisiami. Doroślejąc, zaczął interesować się punkiem i metalem, i innymi gatunkami muzyki. Gdzieś tam usłyszał jednak także Zauchę. I tak, przypomniał sobie, że szanowany w innych gatunkach artysta, to wokalny bohater jego dzieciństwa, czyli Pan, który śpiewał Gumisie. Jak to wspominanie Szubrychtowi wyszło? Zaprawdę, piszę Wam – nadzwyczaj udanie. Powstała rzetelna biografia (objętościowo dwukrotnie większa od konkurencji) wsparta ponad 60rozmowami z bohaterami tamtych czasów w polskiej muzyce, którzy z Zauchą współpracowali, i go do dziś z uwielbieniem i szacunkiem pamiętają. Największą zaletą tej książki jest, że nie tylko portretuje i dokumentuje wielkiego artystę. To także świetna opowieść o niezwykłym okresie w polskiej muzyce. Młodzi mogą nie wiedzieć, ale siermiężny komunizm na przełomie lat 60. i 70. zaczął słabnąć, także dzięki buntowi ówczesnej młodzieży. A w muzyce doszło do prawdziwej rewolucji. Mieszały się gatunki – z bigbitu rodził się rock, ewoluował blues, powstawało jazz-rockowe muzyczne fusion, przebijały się R’n’b czy soul. Mekką tych zjawisk był ówczesny Kraków, w którym jak grzyby po deszczu wyrastały takie grupy, jak Dżamble, Maanam, Anawa, Old Metropolitan Band, Laboratorium. W wielu z tych legendarnych projektów uczestniczył Andrzej Zaucha. Mimo niskiego wzrostu, człowiek wielkiego głosu, muzycznie wszechstronnie uzdolniony, o współpracę z którym zabiegały największe gwiazdy. Książkę Jarka Szubrychta połknąłem w jeden weekend, tak interesującą opowieścią o tamtych czasach się okazała, wspartą wieloma anegdotami. Zaucha najbliżej związał się z legendarnym krakowskim Klubem Studenckim Pod Jaszczurami, który tętnił w opisywanych latach muzyczną rewolucją, jazzowymi i rockowymi koncertami. Zaucha brylował w tym towarzystwie, stając się kultową postacią klubu. Takim wspominaliśmy go podczas promocji książki Szubrychta, a także okolicznościowego spotkania. Towarzyszył spotkaniu koncert krakowskich artystów, nie zabrakło występu przyjaciela, Andrzeja Sikorowskiego. W podziemiach Jaszczurów, zwanych Żyrafami, otwarto także na stałe Zaułek Zauchy, z galerią fotografii i rysunków. Dni zaledwie kilka minęło od jaszczurowego wspominania Zauchy, a już popedałowałem do Nowohuckiego Centrum Kultury na koncert – A Tribute to Andrzej Zaucha, zorganizowany w ramach 57. Studenckiego Festiwalu Piosenki. Gnała mnie nań dopiero co przesłuchana płyta Kuby Badacha, pod takim właśnie tytułem, a to Badach właśnie był głównym wykonawcą tego wydarzenia. Wspomagany przez znakomitych muzyków oraz wokalne gwiazdy sceny ( Beata Rybotycka, Grażyna Łobaszewska) zaprezentował repertuar tego albumu, który już otrzymał status Złotej Płyty. Niezapomniane przeboje Zauchy, takie jak Czarny Alibaba czy Byłaś serca biciem w nowych aranżacjach Jacka Piskorza i samego Kuby Badacha ujawniły nam ponadczasowość i muzyczną wielowymiarowość tych utworów, potwierdzających muzyczny geniusz Zauchy. Wspominających Andrzeja Zauchę w tych dniach w Krakowie dopadała jedna smutna konstatacja. Czy naprawdę musiało dojść do tego, że zaledwie 42 letni Andrzej Zaucha musiał tragicznie odejść, zastrzelony w afekcie przez zazdrosnego, francuskiego małżonka swej nieformalnej partnerki? To pytanie bez odpowiedzi. I nie warto jej szukać. Dlatego, lepszą propozycję dla Was mam. Słuchajcie Zauchy, czytajcie o nim, polecajcie go nowym pokoleniom. Niech czar Czarnego Alibaby polskiej sceny trwa. Dariusz Łanocha